Mischabel… Niekończąca się grań… I nieskończona (jeszcze)!

Jak długi weekend sierpniowy to jesteśmy w Alpach. Już od kilku lat w tym okresie wykorzystujemy dobrą, alpejską pogodę na zdobywanie czterotysięczników. Tym razem na cel wzięliśmy  (tzn. Radek, Karol i ja) szczyty należące do 5 kilometrowej grani Mischabel.  Interesowały nas wierzchołki dostępne ze schroniska MISCHABELHUTTE (3340 m).Czyli LENZSPITZE( 4294 m ), NADELHORN (4327 m), STEKLNADELHORN(4241 m)  HOCHBERGHORN (4219 m), DURRENHORN (4035 m).

Zapraszamy do zapoznania się z całą relacją .

Możliwość komentowania jest wyłączona.