Bartek Wróblewski zdobył Mount Everest!

Baza pod Everestem, 27 V 2014 r.

Bartłomiej Wróblewski

Everest 2014

Celem wyprawy wiosną 2014 r. było wejście na Mount Everest przez Przełęcz Północną, granią północno-wschodnią. Wyprawa zakończyła się sukcesem.Była to ostatnia pozostającą mi do zdobycia góra Korony Ziemi. Wyprawę można podzielić na kilka części: przelot z Polski do Katmandu, a następnie do Lhasy oraz podróż do bazy pod Everestem, okres aklimatyzacji w masywie Everestu, a wreszcie atak szczytowy na Everest oraz powrót do kraju.

Everest, widok z BC, 7.V.14, fot.B.Wroblewski_1200x797

Tegoroczna wyprawa jest moją trzecią wprawą na Everest, a drugą od strony północnej tj. geograficznie i kulturowo od strony Tybetu, politycznie od strony Chin. W związku z napięciami politycznymi w Tybecie i możliwością wjazdu na teren Chin dopiero od 10 kwietnia okres aklimatyzacji jest krótszy o około dwa tygodnie w porównaniu z ekspedycjami organizowanymi od strony południowej.

Jaki w drodze do ABC, 26.V.14, fot.B.Wroblewski _1200x900

Poprzednia wyprawa od strony północnej w 2012 r. miała charakter indywidualny, w tym roku wspinałem się w dziesięcioosobowym zespole (dwóch Szwajcarów, jeden Niemiec, trzech Francuzów, dwóch Austriaków, jeden Norweg, jeden Polak, w tym dziewięciu mężczyzn, jedna kobieta). Wsparcie logistyczno-organizacyjne zapewnia szwajcarska firma Kobler & Partner, w tym 14 Szerpów i Tybetańczycy. Wyprawa ma charakter partnerski.

Na szczycie Everestu Pn, 25.V.14, fot.ArchiwumB.Wroblewski_1200x900

W związku z doświadczeniami z lat 2012-2013 (zob. poniżej) w trakcie tegorocznej wyprawy nie przekazywałem informacji mediom, nie prowadziłem bloga na stronie www.7szczytow.pl oraz na Facebooku.

(1) Wyprawy na Everest i góry Korony Ziemi (1998-2014)

W latach 1998-2012 wszedłem na osiem z dziewięciu szczytów Korony (Elbrus 1998, Kilimandżaro 2002, Mont Blanc 2003, Aconcagua 2007, McKinley 2008, Góra Kościuszki i Piramida Carstensz 2011, Vinson 2012). Wyprawy były organizowane samodzielnie, większość szczytów zdobyłem samotnie bądź z jednym partnerem. Niemal wszystkie wejścia (z wyjątkiem wspinaczki na Mount Blanc oraz Masyw Vinsona) były częścią dłuższych podróży po Europie, Azji, Afryce, Ameryce Południowej i Północnej oraz Australii i Oceanii.

Tegoroczna wyprawa była trzecim podejściem do Everestu. Wiosną 2012 r. wchodziłem już granią północno-wschodnią. W związku z załamaniem pogody, zawróciłem z wysokości ok. 7.700 m. Do szczytu zabrakło 1000 metrów. Wiosną 2013 r. wspinałem się granią południowo-wschodnią. W związku z awarią maski tlenowej, zawróciłem z wysokości ok. 8.300 m. Do szczytu zabrakło 500 metrów. Część doświadczeń z obu wypraw opisałem w artykule „Dwie strony Everestu” (Rzeczpospolita, 24.08.2013) oraz przekazałem w wywiadzie „Bezkarność Szerpów, groźby na Evereście” (wywiad Dominika Szczepańskiego, www.gazeta.pl, 08.2013).

Blog oraz fotografie z obu wypraw na Everest, a także relacje z innych podróży i wypraw na góry Korony Ziemi można znaleźć na stronie: www.7szczytow.pl.

(2) Przez Nepal i Tybet do bazy pod Everestem (7.IV.-15.IV)

Z Poznania do Katmandu wyruszyłem 7 kwietnia. Trwająca niemal dobę podróż przez Warszawę i Dohę liniami Qatar Airways. Do Katmandu dotarłem w południe 8 kwietnia. Tam spotkałem się z wszystkimi uczestnikami wyprawy i dalszą podróż kontynuowaliśmy wspólnie.

Ciekawym doświadczeniem tegorocznej wyprawy była podróż z Katmandu do bazy pod Everestem. Podczas gdy transport sprzętu odbywał się drogą lądową, my lecieliśmy najpierw samolotem z Katmandu do Lhasy, a następnie wynajętym busem jechaliśmy przez południowy Tybet do bazy pod Everestem. Podróż trwała pięć dni, w trakcie których pierwsze dwie noce spędziliśmy w Lhasie, jedną w Gyangtse, jedną w Shigatse oraz ostatnią w Tingri. Celem rozciągniętej na kilka dni podróży była aklimatyzacja na wysokości od 3.400 do 5000 metrów. Jednocześnie była to okazja do zobaczenia części Tybetu. W Lhasie zwiedzaliśmy Potalę – słynny pałac Dalaj Lamów, a w Gyangtse – jedną z nielicznych twierdz tybetańskich, które nie zostały zburzone w trakcie rewolucji kulturalnej przez Chińczyków.

(3) Aklimatyzacja i przygotowanie do ataku szczytowego (15.IV-.18.V)

 Everest, widok z klasztoru Rongbuk, 15.IV.2014, fot.B.Wroblewski II_1200x797

15 kwietnia w południe czasu nepalskiego dotarliśmy do bazy pod Everestem. Rozpoczął się trzytygodniowy okres aklimatyzacji oraz przygotowań do ataku szczytowego. W moim przypadku został on przerwany tygodniową chorobą (i z konieczności opuszczeniem bazy pod Everestem i zjechaniem do miejscowości Zhangmu ok. 2600 m). Dalszą część aklimatyzacji kontynuowałem tylko z jednym z kolegów, który znalazł się w podobnej sytuacji.

Po wyzdrowieniu dotarliśmy do wysuniętej bazy głównej na wysokości ok. 6.400 m (ABC – Advanced Base Camp). Następnie założyliśmy obóz pierwszy na Przełęczy Północnej na wysokości ok. 7.070 m. Spędziliśmy tam dwie noce, a także – co było ostatnim punktem aklimatyzacji – dotarliśmy do wysokości ok. 7300 m. Następnie powróciliśmy do ABC, a stamtąd do BC.

Makalu, widok z Everestu, 25.V.14, fot.B.Wroblewski_1200x900

W BC oczekiwaliśmy niemal dwa tygodnie na okno pogodowe. Prognozy nie były pomyślne. Tak złej pogody nie było na Evereście od wielu lat. Niektóre prognozy wskazywały, że w tym roku może nie być w ogóle okna pogodowego tj. szansy na wejście na szczyt. Według innych prognoz krótka poprawa pogody przewidywana była dopiero na koniec maja. Krótka, ponieważ na początku czerwca w tej części Azji rozpoczyna się okres monsunu tj. w Himalajach silnych opadów śniegu, co oznacza zakończenie sezonu wspinaczkowego.

(4) Atak szczytowy na Everest (19.V-25.V)

19 maja wyruszyliśmy z BC do ABC. Atak szczytowy rozpoczęliśmy 22 maja wchodząc na Przełęcz Północną. 23 maja założyliśmy obóz drugi (7.800 m), a 24 maja obóz trzeci (8.300 m). Zgodnie z prognozami w związku z silnymi wiatrami pogoda nie była dobra.

24 maja ok. 22.30 rozpoczęliśmy wspinaczkę na szczyt. Wspinałem się w dwuosobowym zespole z Ringi Sherpą. Przez pierwsze kilka godzin silnie wiało. Na grań dotarliśmy 25 maja ok. 3.00 nad ranem. Dopiero, gdy wzeszło słońce ok. 5.00 osłabł wiatr. W drodze granią na szczyt przeszliśmy pierwszy, drugi i trzeci uskok oraz dwa eksponowane trawersy. Ok. 7.30 po dziewięciu godzinach wspinaczki dotarliśmy na szczyt Everestu.

Na szczycie Everestu, 25.V.14, fot.ArchiwumB.Wroblewski_1200x900

Zejście trwało 13 godzin. W mojej ocenie zejście nie tylko ze względu na zmęczenie, ale także na trudności techniczne na grani było trudniejsze od samego wejścia. Do ABC dotarliśmy ok. 20.30 po 22 godzinach wspinaczki. W czasie zejścia zaczął padać śnieg. Nie wiedzieliśmy wtedy jeszcze, że ponad tydzień wcześniej niż zazwyczaj rozpoczął się monsun. W czasie kolejnych godzin spadł ponad metr śniegu. Okno pogodowe, które wykorzystaliśmy, było pierwszym i ostatnim w sezonie.

(5) Powrót do kraju

29 maja planowany jest powrót do Katmandu, a stamtąd 31 maja wylatuję do Polski.

Bartłomiej Wróblewski, członek Klubu Wysokogórskiego w Poznaniu, prawnik-konstytucjonalista, dyrektor Instytutu Prawa Wydziału Zamiejscowego SWPS w Poznaniu.

Fotografie pochodzą ze zbiorów autora.