Dolomity po raz drugi czyli śnieg jednak spadł.

Na przełomie lutego i marca w Dolomitach pojawiło się kilka dni z opadami śniegu. Wobec tego 4 marca ruszyliśmy w stronę „najpiękniejszych gór świata”. Oczywiście nie zmieniło to diametralnie wizerunku tej kiepskiej zimy ale na otarcie łez wystarczyło. Początek tygodnia był wręcz puchowy, więc musieliśmy znowu odwiedzić północną Marmolady. Następne dni spędziliśmy już na nowych dla nas szczytach i przełęczach dopasowując oczywiście cele do warunków śnieżnych i pogodowych. Nie ominęły nas silne wiatry a także nagłe i nieoczekiwane jednodniowe ocieplenie. Z reguły nie opisuję nigdy konkretnych szczytów ale z ciekawostek odnotuję, że w środku tego tygodnia byliśmy na wyjątkowo malowniczym szczycie Monte Mondeval.

Kilka chwil po naszym wejściu na szczyt dotarła jeszcze dwójka złożona z lokalnego guida i jego brytyjskiego klienta. Wywiązała się konwersacja. Widoczna obok pn-zach. ściana Civetty sprowokowała jeden z tematów rozmowy. Okazało się że przewodnik ten pamięta tragiczny wypadek na tej ścianie naszego klubowego kolegi Macieja Grześkowiaka sprzed ponad 25 lat. Pamiętał że była to dla nich bardzo trudna akcja.

Zakładam że to wyjątkowy przypadek. Kropką nad i były jeszcze złożone nam przez nich życzenia powrotu demokracji w naszym kraju (tak nas inni widzą). Podsumowując był to udany tydzień. Poznaliśmy zupełnie nowe dla nas rejony Dolomitów. Zjazdy jakie dokonaliśmy zatrzymywały się jednak na trudnościach 3.3, E3 z pasażami AD. Brak dużych opadów śniegu spowodował, że nawet tak znane linie północnych ( o innych wystawach nawet nie wspominam) zjazdów jak canale Holzer, canale Staunies Nord czy nawet val Setus czy val Culea nie miały na razie w tym sezonie ani jednego powtórzenia. Życzmy wszystkim klubowym skialpinistom mnóstwa śniegu i kolejnych wyjazdów. ( Na zdjęciach z tego tygodnia Ania, Piotrek i ja )

Wojtek Sobczyński

 

 

 

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.