Oj dziwna ta zima, dziwna…

 

a1

Był to bez wątpienia najbardziej kapryśny pogodowo sezon narciarski w moim życiu.

Hitchcock lepiej by tego nie wyreżyserował. Brak śniegu, śnieg, brak śniegu, kurniawy, śnieg, dodatnie temperatury, brak śniegu, kurniawy, śnieg, dodatnie temperatury, … . I tak w kółko..

a2

 

Poddawanie się jednak nie jest w naszym stylu. Wobec tego spędziliśmy na akcji w naszych ukochanych Dolomitach około 20-tu dni ( na kilku wyjazdach ). Otuchy nie dodawały zasłyszane wieści, że poprzednia tak beznadziejna zima była w roku 1953. Jednak podpatrując teren działania „lokalnych gwiazd” i wykorzystując do granic nasze doświadczenie i szczęście udało nam się w tym trudnym sezonie co nie co zrobić. Z niektórych zjazdów wręcz jesteśmy dumni zwłaszcza z tych o bardzo trudnej orientacji. Kilka z tych dróg miało nieliczne powtórzenia w tym sezonie. W dwóch przypadkach nasze zjazdy były najprawdopodobniej jedyne tej zimy. Na zdjęciach poniżej nasza stała ekipa: Ania, Marek, Piotr i ja.

a3

Pozdrawiam i życzę wszystkim klubowym skitourowcom naprawdę porządnej przyszłej zimy !!!

Wojtek Sobczyński

a4

a5a6a7a8a9a10a11a12a13a14a15a16a17a18a19a20a21a22a23a24a25a26a27

 

 

 

 

 

 

 

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.